ciemność i świt (tu na pewno jest niebo…)

wędrowcy niosą w sobie ciepło, zmęczenie i mrok.

W pszenicy i życie zatopione kosy, brodzą mężczyźni

w nagości i upale, kobiety czekają z rozpuszczonymi włosami

tęsknie patrząc na płonące połonin. Wilki płoszą się,

w sierści kurz i krew, gubią tropy, zostaje ślad krwi i śliny.

Drzewa zwisają z nieba. Chłopiec rzuca kamieniami w słoneczną rzekę,

echem niesie się śmiech. Turkoce kolejka pod lasem,

drogą idzie staruszka z naręczem chrustu. Wieczorem zapłonie ogień,

Ze szczęścia

Arkadiusz Stosur

Wiersz dostał wyróżnienie na Turnieju Poetyckim „Bieszczadzkie Dusioły” w czasie trwania Festiwalu Sztuk Różnych „Bieszczadzkie Anioły” 2009 r.