Relacja z „Bieszczadzkiego wieczoru romansu”

Zmicier_Wajciuszkiewicz_f-Robert_Jurasz14 lutego 2014 roku w Karczmie Brzeziniak (Przysłup 27) odbył się „Bieszczadzki wieczór romansu”, którego bohaterem był białoruski bard Zmicier Wajciuszkiewicz (Зміцер Вайцюшкевіч) ps. Todar.

Robert Jurasz wraz z przyjaciółmi miał okazję być na tym koncercie i podzielił się z nami relacją z tego wieczoru:

„…..będzie zabawa… będzie się działo… – jadąc 14 lutego do Karczmy Brzeziniak w Przysłupiu na „Bieszczadzki wieczór romansu” uświetniony  koncertem  Zmiciera Wajciuszkiewicza – Todara, liczyliśmy, że będzie się działo. Koncert rozpoczął się około godz. 20.
Kim jest Zmicier. Można porównać go do polskiego Kaczmarskiego, rosyjskiego Wysockiego czy czeskiego Nohawicy. To poeta i pieśniarz, który przekazuje nam swoją muzyką dążności ludzi do wolności, moralizuje nas, rozśmiesza, zawstydza. Todar jest pieśniarzem zakazanym w swoim kraju, pieśniarzem niewygodnym dla reżimu, a jednocześnie zbyt znanym, żeby nagle zniknąć. Pierwszy raz usłyszałam jego śpiew, gdy nasza telewizja relacjonowała w 2008 roku fragmenty koncertu „Solidarni z Białorusią”.
Zmicier w Bieszczadach przeniósł nas w kraj zaszczuty, policyjny, zastraszony, a jednocześnie usłyszeliśmy tęsknotę za wolnością, za lepszym jutrem. Później  pieśniarz  wykonał  utwory ze swojej najnowszej płyty, na której w języku białoruskim interpretuje wiersze Rafała Wojaczka. W drugiej części koncertu usłyszeliśmy ludowe pieśni  białoruskie. Koncert trwał ponad 2 godziny i szkoda, że było tak krótko. Przez ten czas znacznie więcej dowiedziałem się o Białorusi, niż przez ostatnie kilkanaście lat.
Lubię jeździć na Ukrainę, lubię poznawać ukraińską kulturę, folklor i żałuję, że tak po macoszemu traktowałem Białoruś. Postaram się nadrobić to. Zmircier powiedział o sobie: „jestem zakazany, nie można organizować moich koncertów. Kiedy już próbujemy, elektryk albo inspekcja niespodziewanie zabrania koncertu. Przyzwyczaiłem się. To przykro, że w swoim kraju nie ma możliwości śpiewania w swoim ojczystym języku. To tak jakby w Polsce Kazik nie mógł występować, dlatego, że jego piosenki mają ostre teksty”.
Na świetność koncertu złożył się również duch miejsca, klimat Karczmy Brzeziniak. Po koncercie  rozpoczęła się wspólna zabawa… hulanki, tańce i swawole….”


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code