Liszna zimą /Karin10/
Cudownie…
FOTKI /Karin/
Okupacja pokojowa - czasowe zajęcie terytorium prywatnego lub terenów niczyich, nie będące bezpośrednim wynikiem działań wojennych, lecz mające na celu ochronę określonych praw i interesów okupujących. Pod okupacją pokojową można zachować większość swoich uprawnień…
FOTKI /Karin/
Rosół - to potęga, zwłaszcza w niedzielę.
Składniki: 1 - 1.5 kg mięsa (cielęcina lub wołowina albo drób), 50 dag włoszczyzny, 1 cebula, kilka suszonych grzybów, sól, pieprz, inne dodatki smakowe (liść laurowy, ziele angielskie itd.). Sposób wykonania: Chcąc mieć tęgi rosół, liczymy funt mięsa na osobę (funt to mniej niż 0.5 kg), na lżejszy, zwyczajny, dość 0.5 funta. Mięso zupełnie bez płukania zalać świeżą wodą (lepiej miękką), gotować na bardzo wolnym ogniu, bez szumowania, ponieważ odbiera rosołowi smak. Gdy blisko po 1 h przestaną się pokazywać szumowiny, odstawić rosół od ognia, zalać łyżką zimnej wody, a tłustość, zwana pozłotą oddzieli się natychmiast i pokaże na wierzchu, fusy zaś opadną na spód. Wtedy tłustość starannie zebrać, gdyż jest niestrawną, rosół posolić, włożyć włoszczyzny rozmaitej jako to: pietruszki z korzonkami, selerów pokrajanych w ćwiartki, porów, marchwi, a nawet jedną cebulę w całości z łupiną pierwej na blaszce upieczoną, 2 suszone grzybki i nieco kwiatu muszkatołowego i nieco lubczyku. Włoszczyznę kłaść w miarę wrzenia rosołu. Kalafiory i kapusta włoska dodają bardzo dobrego smaku, należy je sparzyć i włożyć na godzinę przed wydaniem na stół. Rosół powinien się gotować 4 - 4.5 h, nigdy więcej, zawsze na wolnym ogniu. Jeżeli gatunek mięsa jest miękki (cielęcina, dróbka kaczki lub kury) - 3.5 h wystarcza. Przed podaniem na stół odstawić rosół na chwilę z ognia, żeby się sklarował, zebrać resztę pozłoty, jak się pokaże i przecedzić w wazę, do której pierwej kładą przygotowane do rosołu dodatki i nieco drobno usiekanej zielonej pietruszki.Chcąc skorzystać z profesjonalnych lekcji gotowania, zapraszamy na szkolenia w tym zakresie do Szefowej Kuchni. Ceny przystępne i na każdą kieszeń. Kursy gotowania odbywać się będą latem 2010 roku w Bieszczadach. Przewidując duże zainteresowanie ,,rosołowym” kursem, prosimy o wcześniejsze uzgadnianie terminów, bo ilość miejsc ograniczona. Szczegółowy harmonogram zajęć wkrótce. Zapraszamy.
Jako, że często tego lata chodziliśmy spacerkiem do Lisznej należy parę fotek wstawić i wspomnieć o tej małej miejscowości. Wioska między Majdanem a Roztokami Górnymi, leżąca nad potokiem Roztoczka u podnóża gór Hyrlatej i Rosochy. Mimo, że jej historia datuje się na rok około 1550, to zamieszkuje ją około 100 mieszkańców. Nasze spacery do Lisznej nie były związane z pobytami w “Leśnym Mini-Zoo”, “Dybasiówce”, “Banderozie”, czy na przystanku autobusowym, gdzie dociera tylko jeden autobus na dzień. Szliśmy tam, aby przede wszystkim podziwiać piękno tamtejszej okolicy i spotkać się z bratnimi duszami…
Oprócz zwierząt, które możemy zobaczyć w Bieszczadzie przemierzając szlaki, jest miejsce, gdzie bez zrzucania zbędnych kilogramów możemy obcować z tutejszą fauną. To Leśne MINI-ZOO. Jest w Lisznej, 2 km od Majdanu ( bardzo ważny węzeł komunikacyjny ) w kierunku Roztok Górnych. Atrakcją tego miejsca są nie tylko zwierzaki, ale również to, że każdy może poruszać się wśród nich, mając je na wyciągnięcie ręki. Odważni mogą nawet przytulić. Ferajna mieszkająca na Majdanie, co chwilę udzielała turystom (“…to nie ludzie, to turyści…”) informacji dotyczącej miejsca i odległości, jaką trzeba pokonać do ZOO. Zrodził się nawet pomysł pobierania opłaty za informacje, żeby zarobić trochę grosza. Niestety idea nie weszła w życie, bo nie mogliśmy dojść do porozumienia, co do wysokości opłaty. A szkoda…
Dziękujemy Izie za udostępnienie zdjęć.
FOTO II (Iza)
Udało nam się wyjechać na weekend w Bieszczady! Droga normalnie, a za Wisłą Smęgorzów, Krajowice, Sieniawa. Miejsca, gdzie zawsze zatrzymujemy się. Odwiedziliśmy Mirka i Kasię. Urządzają sobie domek, który zaczyna być bardzo przytulnym miejscem. Głównym punktem zainteresowania wszystkich była przeurocza turystka o imieniu Marlena (pozdrowienia dla taty - Pawła). Ta czternastomiesięczna panienka zajmowała swoją osobą wszystkich wokół. Dziecku temu są obce łzy, a uśmiech ciągle gości na jej buzi. Tylko pozazdrościć rodzicom. Nasza wizyta była krótka, bo głównym celem tego pobytu były koncerty Plateau i Rafała Nosala z zespołem w Wetlinie.
Komentarze