Archiwum dla » Sierpień, 2008 «

Barszcz


Zacznę nietypowo, bo od powrotu z Bieszczadu. Jadąc drogą, Komańcza - Bukowsko, natknęliśmy się na ogromnych rozmiarów rośliny. Zrobiliśmy oczywiście zdjęcia, ku przestrodze innym.
Większość ludzi bardziej słyszało o barszczu Sosnowskiego (ma działanie toksyczne i alergizujące, powoduje zapalenie skóry, powstawanie pęcherzy, zapalenie spojówek, uczulenie skóry podobne jest do oparzenia, w wyniku którego powstają trudno gojące się rany).
Przypuszczaliśmy, że to barszcz Sosnowskiego, jednak po porównaniu zdjęć w internecie myślimy, że to jest barszcz Mantegazziego. Jeszcze większa trucizna.Tu przytoczę tekst z Wikipedii.
„Barszcz Mantegazziego jest rośliną fototoksyczną. Kontakt z jej sokiem może wywołać fotodermatozę, rodzaj zapalenia skórnego powstającego wskutek wystawienia na światło słoneczne bądź promieniowanie ultrafioletowe. W takich przypadkach skóra najpierw czerwienieje i zaczyna swędzieć. W ciągu następnych 48 godzin formują się piekące bąble, które pozostawiają purpurowe i czarne blizny, mogące utrzymywać się nawet przez kilka lat. Niezbędne jest leczenie hospitalizacyjne. Przeniesienie najmniejszej ilości soku do oczu może spowodować przejściową lub nawet permanentną ślepotę. Tak silne reakcje wywołane są przez furokumaryny, obecne w liściach, korzeniach, łodygach, kwiatach i nasionach. Substancje te mogą przedostawać się do jąder komórek nabłonka, gdzie poprzez łączenie się z komórkowym DNA, powodują jego obumieranie.
Zaleca się zachowanie szczególnej ostrożności przy obcowaniu z tą rośliną. Dzieci nie powinny mieć z nią absolutnie żadnego kontaktu.”

Jeżeli ktoś będzie chciał ściąć, któryś z tych barszczów, jako ozdobę do wazonu, niech się dobrze zastanowi ! FOTKI

Zielone na szare

Zielone na szare - zamienił stryjek, siekierkę na kijek.
Niestety, trzeba było wrócić i zamienić zieleń na szarość miejskich ulic. Taka jest rzeczywistość. Pokręcimy się tu parę miesięcy i już jedziemy.
Dobrze, dobrze, fajnie, fajnie, ŚWIETNIE, ŚWIETNIE !
Naładowaliśmy akumulatory na resztę roku i damy radę. Pobiliśmy swój rekord w długości pobytu w Bieszczadzie - 5 TYGODNI ! Stało się to, nie tylko przez sam Bieszczad, ale dzięki „Cieniowi PRL-u” i ludziom związanym z tym cudownym miejscem. Wszystkim, wielkie dzięki !
Wiele osób zagląda na tę stronkę z nadzieją na zobaczenie paru fotek, a tu kicha. Powód jest prozaiczny. Wykupiłem miejsce na serwerze, żeby nie było kłopotu z wyświetlaniem galerii, jak to się zdarzało na darmowych serwerach. W tym momencie zacząłem się zastanawiać, czy dalej ciągnąć ten blog, czy mieć własną stronkę internetową (przy której byłoby trochę roboty)? Człowiek jest stworzeniem skłonnym do lenistwa, czyli zostajemy przy blogu i postaram się nadrobić zaległości.
Bieszczad był, jest i będzie priorytetem. Pozdrawiam, oczywiście z Bacią, wszystkich, z którymi tak miło było w tym roku. Trzymajcie się do następnych wakacji, bo przecież musimy się spotkać !!!!!!!!!!!!!!!!

Kategoria: Bieszczady  Tagi:  Brak komentarzy