Kasia u nas
Szefowa „Smolarni” zawitała w nasze progi, czym nas bardzo ucieszyła. Jak zawsze odbyły się nocne Polaków rozmowy. Wymieniła w warsztacie pękniętą przednią szybę w swoim aucie i ruszyła w rodzinne strony. Do następnego spotkania…
Szefowa „Smolarni” zawitała w nasze progi, czym nas bardzo ucieszyła. Jak zawsze odbyły się nocne Polaków rozmowy. Wymieniła w warsztacie pękniętą przednią szybę w swoim aucie i ruszyła w rodzinne strony. Do następnego spotkania…
Mamy nową galerię w Bieszczadach ! Nazywa się „Smolarnia„. Mieści się ona na rozwidleniu dróg Komańcza, Cisna, Roztoki Górne w miejscowości Majdan. Będąc gośćmi w galerii Kasi zrobiliśmy parę zdjęć, na których można zobaczyć w małej części to, co galeria oferuje. Jeśli zdarzyłoby się, że galeria jest zamknięta, to zadzwońcie na numery telefonów, które znajdują się w widocznym miejscu w oknie. Z pewnością zaraz się ktoś zjawi, aby Was ugościć. Jak pojawi się strona internetowa galerii zaraz o tym fakcie powiadomimy wszystkich.[singlepic=202,320,240,,right]
Informujemy, że zmienił się adres strony www organizatora imprez plenerowych z cyklu „Bieszczadzkie lato”. Aktualny, to: http://bieszczadzkielato.eu/ . Przy okazji powiemy o najbliższych koncertach. 11 lipca 2009 w Hoczwi k/Leska zagrają: Brown, Plateau i Andrzej Piaseczny. Więcej na stronie „Bieszczadzkie Lato„.
Sobota przywitała nas deszczem. Nastał czas pożegnania. Chłopcy z Plateau i Janek Gałach wyjeżdżali do Cisnej, gdzie wieczorem mieli dać koncert w „Siekierezadzie„. Przed wyjazdem zespół miał małą sesję zdjęciową z Andrzejem Machoniem, a przy okazji my zrobiliśmy parę fotek. Wieczorem po długim oczekiwaniu odbył się koncert Rafała Nosala z zespołem. Było tak fajnie, że zabawa przeciągnęła się do rana. W czasie trwania imprezy „Ranczo” zaszczycił swoją obecnością Adam Ziemianin. Niedziela pozostała na pożegnanie ze wszystkimi i wyjazd. Szkoda, że to był tak krótki wyjazd.
Nadszedł piątkowy wieczór i rozpoczął się koncert, na który czekaliśmy. Występ Plateau wraz z Jankiem Gałachem, wiadomo, ekstra. Jednak niespodziewanym wydarzeniem wieczoru było to „i…” w tytule tego wpisu. Ale tutaj oddajemy głos naszej ukochanej Ani. Cytujemy nadesłany nam jej tekst:
„To był najpiękniejszy dzień w moim (Naszym) życiu…
Dzięki temu, że rok wcześniej, 25 km od ‘Rancza’ , poznaliśmy się w „Cieniu”, po raz kolejny wszyscy mogliśmy spędzić wspólny weekend w Bieszczadach.
Dzięki Jarkowi i Sebie oraz chłopakom z Plateau spotkałam najbliższe osoby mojemu sercu. Przyjaciół i rodzinę.
Najpierw wspaniały (jak zawsze) koncert chłopaków, ze specjalnym gościem- Jasiem Gałachem, potem chwila samotności i… nagle usłyszałam „TO” o czym marzyłam. Oczywiście powiedziałam „TAK, zostanę Twoją żoną”. Długo nie wytrzymałam, i już wszyscy wiedzieli. Nie spodziewałam się takiej reakcji. Poważnie. Uśmiechy, radość w oczach, wzbudziły we mnie jeszcze większe emocje. Do tego widząc, jak podajecie Arielowi rękę, ściskacie, całujecie wiedziałam, gdzie jestem- w domu. Byłam najszczęśliwszą osobą na Świecie, a na pewno w Bieszczadach. Całe wydarzenie przypieczętował Jasiu, który oddał na skrzypcach to, co działo się w Naszych sercach. Smyczkiem przebił Nasze serca jak Amor strzałą.
Pod koniec zrobiło się trochę „weselnie”… Toast, „sto lat”, „ona temu winna” .
Było naprawdę wyjątkowo i niesamowicie, za co wszystkim obecnym dziękujemy. W szczególności osobom, które najbardziej kocham: Bacia, Zbyszek, Kocur, to Wy pierwsi się o tym dowiedzieliście. Tak chciałam. „Już nie będziesz dzwoniła i mówiła, że nikt Cię nie kocha”- tak Baciu nie będę. Wy też pomogliście w moim szczęściu. Dziękuję jeszcze raz.
Teraz po kilku dniach na spokojnie przemyślałam to wszystko co się wydarzyło tamtego pamiętnego wieczoru. Może z deklaracjami poczekam jeszcze chwilę, ale myślę że za jakiś czas czeka nas kolejny powód do otworzenia „wiśnióweczki”- wesele.
Podziękuję raz jeszcze i trochę oficjalnie…od kogo tu zacząć:…
Bacia, Zbysiu, Marek, Marta, Basia, Jasiu, Michał, Karol, Dominik, Lizak, Bartek, całemu Ranczu: Jarecki i Asia, Seba i Ania, Gazik, Jacek, Ewa, Moryl, Paweł(Fruzia). Dziękuję!!!! ”
Pozdrawiamy Anię i Ariela, co by Wam się wiodło !
Piątek przywitał nas słońcem po nocnej ulewie. Jak, to w Bieszczadach. Tego dnia wreszcie zobaczyliśmy na własne oczy Bar Ranczo. Znając go tylko ze zdjęć, zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni. Bardzo fajna knajpka, a szczególnie na organizowanie koncertów. Chylimy czoła Asi, Ani, Jarkowi i Sebastianowi, że ogarnęli to miejsce i panują nad tym wszystkim. Mamy nadzieję, że latem posłuchamy w Ranczo dużo, dużo muzyki. Jak będziecie w Wetlinie, zaglądajcie do Rancza, bo z pewnością będzie się działo dużo ciekawych rzeczy.
Udało nam się wyjechać na weekend w Bieszczady! Droga normalnie, a za Wisłą Smęgorzów, Krajowice, Sieniawa. Miejsca, gdzie zawsze zatrzymujemy się. Odwiedziliśmy Mirka i Kasię. Urządzają sobie domek, który zaczyna być bardzo przytulnym miejscem. Głównym punktem zainteresowania wszystkich była przeurocza turystka o imieniu Marlena (pozdrowienia dla taty - Pawła). Ta czternastomiesięczna panienka zajmowała swoją osobą wszystkich wokół. Dziecku temu są obce łzy, a uśmiech ciągle gości na jej buzi. Tylko pozazdrościć rodzicom. Nasza wizyta była krótka, bo głównym celem tego pobytu były koncerty Plateau i Rafała Nosala z zespołem w Wetlinie.
Komentarze