Majowe ludki w Bieszczadach
Pozdrawiamy wszystkich majowych ludzików, jak i inne ziemskie istoty.
Pozdrawiamy wszystkich majowych ludzików, jak i inne ziemskie istoty.
KANDELABR ŚMIERCI - PAPA SMERF
Poker świetnie się rozwija
Trzy dziesiątki dla niego
Dla siebie cztery walety tasuję
Felczer fałsz poznaje
Siekierą stopę mi amputuje
A co tam,
Nie ubędzie mnie wiele
Gramy dalej
Z pastorem z El Passo
Grubsza forsa się szykuje
Zaczynam skromnie
Kończę na karecie
Nad wielebnym chyba Bóg czuwa
Krucyfiksem oko mi wybija
Nim chwycił dubeltówkę
Już mnie nie ma
A co tam
Nie ubędzie mnie wiele
Gramy dalej
Jakiś kudłaty facet z rogami
Siedzi przy stole
Karty zręcznie tasuje
Sztuczki pokazuje
Kartę mi podrzuca
A na niej pisze krwawą literą
Marsula - wiesz, że ciebie
Nie ma już wcale
…A ja myślałem.
Że gramy dalej…
Poczuliśmy niedosyt muzyki z nowej płyty Arka Zawilińskiego „Blues Dziewięciu” i wybraliśmy się następnego dnia na koncert do „Rancza” w Wetlinie. Wszyscy Ci, którzy kochają Bieszczady i ich historię, powinni słuchać tej płyty, gdzieś w Szczecinie czy Wrocławiu, i wczytywać się w teksty Rafała Dominika. Może niektórzy z Was spróbują zrozumieć ludzi, o których jest ta płyta. To oni tworzą legendę Bieszczadu.
PS: Pozdro dla Asi i Jarka.
Sobota w restauracji „Bieszczadzkiej” była dniem, na który czekali wszyscy. Powód ? Nowa płyta Arka Zawilińskiego i zespołu Na Drodze „Blues Dziewięciu” !!! Jak się okazało, była płyta prosto z tłoczni i śpiewogranie z niej w wykonaniu Arka Zawilińskiego i Romana Ziobro (po raz pierwszy mieliśmy okazję posłuchać jak Roman gra na skrzypcach).
Przy tak znamienitym wydarzeniu przedstawimy osoby, które przyczyniły się do powstania płyty.
Zespół: Arkadiusz Zawiliński (głos, gitara akustyczna, gitara rezofoniczna, gitara elektryczna, banjo, harmonijka), Roman Ziobro (kontrabas, gitara basowa), Grzegorz Zawiliński (perkusja, tara).
Gościnnie zagrali: Przemek Chołody (harmonijka ustna, drumla), Janek Gałach (skrzypce).
Muzyka: Arkadiusz Zawiliński; Teksty: Rafał Dominik; Płytę wydała wytwórnia „Dalmafon„.
Zacytujemy także Rafała Dominika, autora słów, który tak przedstawia płytę:
„BLUES DZIEWIĘCIU. Cóż to jest ? Dobre pytanie, które zadaję sobie sam. Nie jest to muzyka i tekst do westernu „Zdarzyło się o świcie za Siekierezadą„. Nie są to teksty o sławnych bandziorach z Arizony i Teksasu. Krótko mówiąc, to skromny hołd złożony martwej „Dziewiątce” wykaligrafowanej na stołkach barowych w „Siekierze”. Rzadko opuszczali Bieszczady, więc po ich śmierci postanowiliśmy z Arkiem wysłać ich na wczasy do Stanów Zjednoczonych Ameryki, przydzielając określone role pasujące do ich charakterów…”
Dalszy ciąg możecie przeczytać na wkładce, która wraz z tekstami utworów, dodana jest do płyty, a płytę można nabyć między innymi w internetowym sklepie muzycznym „eMuza„. My oczywiście jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami płyty wraz z autografami wykonawców, którą nabyliśmy na opisywanym koncercie. Zaznaczamy zarazem i mówimy wprost, że nie będziemy jej przegrywać nikomu na „pirackich” zasadach.
W piątek restauracją zawładnęła Magda z Olą i Bartkiem. Jak to powiedział Mirek: „Restauracja została rozdziewiczona”. Usłyszeliśmy kawał dobrego bluesa. Życzymy dziewczynom udanego tournee po Skandynawii (Rzepci również).
PS: Czyje to, takie odlotowe buty ?
Oficjalne otwarcie Restauracji Bieszczadzkiej odbyło się wcześniej, jednak 30 kwietnia br. zaczęła działać pełną parą. Życie muzyczne rozkwitło. Na scenie wystąpiła Magda Piskorczyk, Ola Siemieniuk oraz nowy, młody perkusista Bartek. Natomiast w sobotę ze sceny zabrzmiała, między innymi, muzyka z nowej, jeszcze ciepłej, płyty „Blues Dziewięciu” w wykonaniu Arka Zawilińskiego i Romana Ziobro, czyli części zespołu „Na Drodze„. Urocze wnętrze restauracji sprzyja słuchaniu muzyki, jak i konsumowaniu smacznych posiłków serwowanych przez kuchnię.
PS: Pozdrawiamy Rzepcię.
Jak większość Polaków, także i my zdecydowaliśmy się wyjechać na majowy weekend. No gdzie? Wiadomo, oczywiście w Bieszczady! Nasz wypad był nieco dłuższy (dzięki gościnności Mirka i Kasi), bo trwał aż 10 dni, ale mimo niesprzyjającej aury (trochę padało), warto było. Po raz pierwszy zobaczyliśmy Bieszczady w kwietniowo – majowych barwach, przy odsłoniętych jeszcze zboczach gór. Różnorodne odcienie zieleni –wczesnej, wiosennej – po prostu nas urzekły. Na własne oczy ujrzeliśmy, jak cała przyroda zaczęła się ,,puszczać”. Warto jechać w Bieszczad nie tylko latem, czy jesienią, ale także na wiosnę. Zobaczcie sami, jak jest pięknie.
Zakończyło się głosowanie w plebiscycie Polski Hit Dekady i z przyjemnością donosimy, że w ścisłej czołówce finałowej rozgrywki znalazła się zarówno Magda Piskorczyk, jak i zespół Plateau w kategoriach Polski hit dekady i Rock alternatywa dekady. Tym bardziej nas to cieszy, bo braliśmy codziennie udział w głosowaniu. Serdecznie gratulujemy.
Komentarze